DZIŚ POLSKA JEST W SZOKU. I POWINNIŚMY ZADAĆ SOBIE BARDZO NIEWYGODNE PYTANIE: JAK DOSZLIŚMY DO MIEJSCA, W KTÓRYM PRZEMOC STAJE SIĘ CORAZ CZĘSTSZYM SPOSOBEM ROZWIĄZYWANIA KONFLIKTÓW⁉️
W niewielkich odstępach czasu docierają do nas kolejne informacje o aktach agresji z udziałem bardzo młodych ludzi — można powiedzieć: jeszcze dzieci.
Ataki w szkołach z użyciem noża.
Agresja pomiędzy rówieśnikami i niebezpiecznymi narzędziami.
Napaści młodych ludzi na osoby starsze.
Kolejne sytuacje, w których konflikt zamiast zakończyć się rozmową, kończy się przemocą.
I dzisiaj powinniśmy zapytać:
O ILU TAKICH ZDARZENIACH JESZCZE NIE SŁYSZELIŚMY⁉️
Nie ma przy tym znaczenia, jakiej narodowości, wyznania czy obywatelstwa jest sprawca. Jeżeli ktoś używa przemocy, groźby czy noża wobec drugiego człowieka — mamy do czynienia z przekroczeniem granicy, której w cywilizowanym społeczeństwie przekraczać nie wolno.
Ale problem nie zaczyna się w momencie, kiedy pojawia się nóż.
Problem zaczyna się znacznie wcześniej.
Zaczyna się wtedy, kiedy jako społeczeństwo zaczynamy akceptować agresję jako normalny element komunikacji.
Kiedy wulgaryzm staje się dowcipem.
Kiedy obelga staje się argumentem.
Kiedy poniżenie przeciwnika staje się sposobem prowadzenia sporu.
Kiedy hejt zaczyna być traktowany jako forma ekspresji.
Kiedy coraz ostrzejszy język przestaje kogokolwiek szokować.
I właśnie dlatego nie możemy przejść obojętnie obok znaczenia, jakie w ostatnich latach odegrała normalizacja wulgarnego języka w walce politycznej.
Nie chodzi o to, że hasło „***** ***” samo w sobie spowodowało późniejsze akty przemocy.
To byłoby uproszczenie.
Chodzi o coś znacznie bardziej fundamentalnego:
O PRZESUNIĘCIE GRANICY TEGO, CO UZNAJEMY ZA AKCEPTOWALNE W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ.
Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu publiczne posługiwanie się najbardziej dosadnym wulgaryzmem jako politycznym hasłem byłoby dla wielu osób czymś nie do zaakceptowania.
Polityk, osoba publiczna czy kandydat, który uczyniłby z takiego sformułowania element swojego przekazu, musiałby liczyć się z powszechnym potępieniem.
A później pojawiło się osiem gwiazdek.
🔅🔅🔅🔅🔅 🔅🔅🔅
Z pozoru tylko symbol.
W rzeczywistości symbol, który zakrywał wulgaryzm, ale nie usuwał jego znaczenia.
Osiem gwiazdek zaczęło pojawiać się w przestrzeni publicznej: na samochodach, witrynach, szybach, ubraniach, w internecie i w przekazie politycznym.
I stało się czymś, co można było publicznie eksponować bez używania wprost słów, które wcześniej uznawano za nieakceptowalne.
To właśnie ten mechanizm normalizacji jest wart szczególnej refleksji.
Bo kiedy wulgaryzm zostaje przykryty symbolem, zaczyna funkcjonować jako „coś innego”.
Jako znak protestu.
Jako element politycznej walki.
Jako żart.
Jako manifest.
Jako rzekomo dopuszczalna forma ekspresji.
I nagle coś, co jeszcze niedawno uznawano za przekroczenie granicy języka publicznego, zaczyna być przedstawiane jako zwyczajny element debaty.
Nie twierdzę, że osiem gwiazdek prowadzi do noża.
Twierdzę coś innego:
KAŻDA NORMALIZACJA AGRESYWNEGO JĘZYKA PRZESUWA GRANICĘ TEGO, CO SPOŁECZNIE AKCEPTOWALNE.
A młodzi ludzie tę przestrzeń obserwują.
Widzą dorosłych.
Widzą polityków.
Widzą osoby publiczne.
Widzą internet.
Widzą komentarze.
Widzą sposób prowadzenia sporów.
Widzą również, że za coraz ostrzejszy język można otrzymać nie potępienie, ale uwagę, popularność, lajki, udostępnienia i polityczny poklask.
Potem jesteśmy zdziwieni, że młody człowiek również chce zwrócić na siebie uwagę.
Pytamy: co jeszcze musi zrobić, żeby ktoś go zauważył?
Jak mocniej musi krzyczeć?
Jak bardziej musi obrazić?
Jaką kolejną granicę musi przekroczyć?
Oczywiście ogromną rolę odgrywa internet, media społecznościowe, algorytmy i dostępność brutalnych treści.
Ale czy naprawdę możemy całą odpowiedzialność zrzucić na internet?
Przecież internet nie stworzył tych wzorców z niczego.
My — dorośli — pokazujemy młodym ludziom, co jest akceptowane‼️‼️‼️
Jeżeli tolerujemy hejt między sąsiadami, znajomymi czy przeciwnikami politycznymi, nie możemy być zdziwieni, że język pogardy przenosi się dalej.
Jeżeli akceptujemy go na salach obrad samorządów (zachęcam do obejrzenia kilku transmisji z posiedzenia Sesji Rady Miejskiej), w parlamencie, w mediach, na koncertach i w przestrzeni publicznej, tworzymy przekaz:
„Można tak mówić. Można tak traktować drugiego człowieka.”
A później dziwimy się, kiedy kolejne granice zostają przekroczone.
Możemy oczywiście szukać winnych w ustawach.
Możemy wskazywać prezydenta, który nie podpisał ustawy implementującej określone rozwiązania unijne dotyczące internetu i regulacji cyfrowych.
Możemy dyskutować o cenzurze, odpowiedzialności platform czy moderacji treści.
Ale trzeba mieć odwagę powiedzieć jedno:
ŻADNA USTAWA NIE ZASTĄPI KULTURY OSOBISTEJ‼️‼️‼️
Żadna regulacja nie nauczy młodego człowieka szacunku, jeśli codziennie pokazujemy mu, że pogardę można usprawiedliwić walką polityczną.
Żaden algorytm nie rozwiąże problemu, jeżeli społeczeństwo samo nagradza agresję zainteresowaniem.
I tutaj dochodzimy również do naszego lokalnego podwórka.
W naszej gminie i powiecie wielokrotnie mogliśmy obserwować język pełen obelg, inwektyw i wzajemnej niechęci.
Wystarczyło tylko, że wiosną 2024 roku mieszkańcy naszej gminy przy urnach wyborczych zdecydowali inaczej, niż oczekiwali niektórzy❗️ Ci którzy już dawno przestali dostrzegać oczekiwania mieszkańców❗️ Ci którzy byli pewni zwycięstwa❗️
I nagle demokratyczny wybór stawał się powodem do ataków.
Czy naprawdę tak ma wyglądać demokracja⁉️
Czy można nie szanować czyjegoś wyboru?
Oczywiście.
Można krytykować decyzje wyborców.
Można krytykować polityków.
Można prowadzić bardzo ostry spór.
Ale nie można odbierać drugiemu człowiekowi godności tylko dlatego, że zagłosował inaczej.
Nie musimy się zgadzać.
Nie musimy się lubić.
Nie musimy mieć tych samych poglądów.
ALE KAŻDEMU NALEŻY SIĘ SZACUNEK.
Szacunek dla jego poglądów.
Szacunek dla jego godności.
Szacunek dla jego zdrowia.
I przede wszystkim — szacunek dla jego życia.
Dlatego czas skończyć z przyzwoleniem na mowę nienawiści, wulgaryzmy, obelgi i publiczne poniżanie.
Nie dlatego, że chcemy kogokolwiek uciszać.
Wręcz przeciwnie.
WOLNO SIĘ SPORUĆ. WOLNO SIĘ NIE ZGADZAĆ. WOLNO KRYTYKOWAĆ.
Ale krytyka nie musi być pogardą.
Sprzeciw nie musi być wulgaryzmem.
Debata nie musi być hejtem.
A wolność słowa nie oznacza obowiązku znoszenia społecznego przyzwolenia na poniżanie innych.
Bo słowo również może być narzędziem przemocy.
Czasami jedno zdanie potrafi ciąć głębiej niż brzytwa.
Potrafi zranić mocniej niż cios.
Potrafi niszczyć człowieka przez miesiące i lata.
Dlatego nie bagatelizujmy słów tylko dlatego, że nie zostawiają siniaka.
Nie pozwalajmy, aby osoby, które budują swoją pozycję na hejcie, pogardzie i agresji, były przedstawiane jako bohaterowie tylko dlatego, że potrafią krzyczeć głośniej od innych.
I nie czekajmy, aż kolejna granica zostanie przekroczona.
BO PRZEMOC NIE ZACZYNA SIĘ OD NOŻA.
Czasami zaczyna się od słowa.
Od obelgi.
Od upokorzenia.
Od ośmiu gwiazdek, które miały być tylko symbolem politycznej walki, a przy okazji pomogły oswoić przestrzeń publiczną z przekazem, którego wcześniej wielu ludzi nie zaakceptowałoby wprost.
Dlatego dzisiaj potrzebujemy nie cenzury, ale odpowiedzialności.
Nie kneblowania poglądów, ale kultury debaty.
Nie zakazywania krytyki, ale odrzucenia pogardy jako metody komunikacji.
I przede wszystkim — jasnego komunikatu:
🛑 STOP HEJTOWI.
🛑 STOP NORMALIZOWANIU WULGARYZMÓW.
🛑 STOP PRZYZWOLENIU NA AGRESJĘ.
🤝 SZACUNEK DLA CZŁOWIEKA — NIEZALEŻNIE OD JEGO POGLĄDÓW.
Bo jeżeli sami nie postawimy granicy, ktoś kolejny postawi ją za nas.
A cena kolejnego przekroczenia tej granicy może być zdecydowanie wyższa niż kilka obraźliwych słów w internecie.
Nie pozwólmy, żeby stało się to normą. 🇵🇱
Choć wątpię że ci którzy tak chętnie zakładali t-shirty z ośmioma gwiazdkami dostrzegą w czym tkwi problem!
#StopHejtowi #StopAgresji #Szacunek #BezPrzemocy #MowaNienawiści #KulturaDebaty #WolnośćSłowa #Odpowiedzialność #Polska #Społeczeństwo #Młodzież #Bezpieczeństwo #NieDlaHejtu #NieDlaPrzemocy #SzanujmySię #DebataPubliczna #Edukacja #www
Gmina Milicz Wojciech Piskozub - Burmistrz Gminy Milicz Głos Milicza Kocham Milicz Gazeta Lokalna MILICZ Andrzej Nestoruk - Radny Rady Miejskiej w Miliczu Piotr Boliński Ireneusz Abrantowicz Radio Wrocław Andrzej Bucyk
W niewielkich odstępach czasu docierają do nas kolejne informacje o aktach agresji z udziałem bardzo młodych ludzi — można powiedzieć: jeszcze dzieci.
Ataki w szkołach z użyciem noża.
Agresja pomiędzy rówieśnikami i niebezpiecznymi narzędziami.
Napaści młodych ludzi na osoby starsze.
Kolejne sytuacje, w których konflikt zamiast zakończyć się rozmową, kończy się przemocą.
I dzisiaj powinniśmy zapytać:
O ILU TAKICH ZDARZENIACH JESZCZE NIE SŁYSZELIŚMY⁉️
Nie ma przy tym znaczenia, jakiej narodowości, wyznania czy obywatelstwa jest sprawca. Jeżeli ktoś używa przemocy, groźby czy noża wobec drugiego człowieka — mamy do czynienia z przekroczeniem granicy, której w cywilizowanym społeczeństwie przekraczać nie wolno.
Ale problem nie zaczyna się w momencie, kiedy pojawia się nóż.
Problem zaczyna się znacznie wcześniej.
Zaczyna się wtedy, kiedy jako społeczeństwo zaczynamy akceptować agresję jako normalny element komunikacji.
Kiedy wulgaryzm staje się dowcipem.
Kiedy obelga staje się argumentem.
Kiedy poniżenie przeciwnika staje się sposobem prowadzenia sporu.
Kiedy hejt zaczyna być traktowany jako forma ekspresji.
Kiedy coraz ostrzejszy język przestaje kogokolwiek szokować.
I właśnie dlatego nie możemy przejść obojętnie obok znaczenia, jakie w ostatnich latach odegrała normalizacja wulgarnego języka w walce politycznej.
Nie chodzi o to, że hasło „***** ***” samo w sobie spowodowało późniejsze akty przemocy.
To byłoby uproszczenie.
Chodzi o coś znacznie bardziej fundamentalnego:
O PRZESUNIĘCIE GRANICY TEGO, CO UZNAJEMY ZA AKCEPTOWALNE W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ.
Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu publiczne posługiwanie się najbardziej dosadnym wulgaryzmem jako politycznym hasłem byłoby dla wielu osób czymś nie do zaakceptowania.
Polityk, osoba publiczna czy kandydat, który uczyniłby z takiego sformułowania element swojego przekazu, musiałby liczyć się z powszechnym potępieniem.
A później pojawiło się osiem gwiazdek.
🔅🔅🔅🔅🔅 🔅🔅🔅
Z pozoru tylko symbol.
W rzeczywistości symbol, który zakrywał wulgaryzm, ale nie usuwał jego znaczenia.
Osiem gwiazdek zaczęło pojawiać się w przestrzeni publicznej: na samochodach, witrynach, szybach, ubraniach, w internecie i w przekazie politycznym.
I stało się czymś, co można było publicznie eksponować bez używania wprost słów, które wcześniej uznawano za nieakceptowalne.
To właśnie ten mechanizm normalizacji jest wart szczególnej refleksji.
Bo kiedy wulgaryzm zostaje przykryty symbolem, zaczyna funkcjonować jako „coś innego”.
Jako znak protestu.
Jako element politycznej walki.
Jako żart.
Jako manifest.
Jako rzekomo dopuszczalna forma ekspresji.
I nagle coś, co jeszcze niedawno uznawano za przekroczenie granicy języka publicznego, zaczyna być przedstawiane jako zwyczajny element debaty.
Nie twierdzę, że osiem gwiazdek prowadzi do noża.
Twierdzę coś innego:
KAŻDA NORMALIZACJA AGRESYWNEGO JĘZYKA PRZESUWA GRANICĘ TEGO, CO SPOŁECZNIE AKCEPTOWALNE.
A młodzi ludzie tę przestrzeń obserwują.
Widzą dorosłych.
Widzą polityków.
Widzą osoby publiczne.
Widzą internet.
Widzą komentarze.
Widzą sposób prowadzenia sporów.
Widzą również, że za coraz ostrzejszy język można otrzymać nie potępienie, ale uwagę, popularność, lajki, udostępnienia i polityczny poklask.
Potem jesteśmy zdziwieni, że młody człowiek również chce zwrócić na siebie uwagę.
Pytamy: co jeszcze musi zrobić, żeby ktoś go zauważył?
Jak mocniej musi krzyczeć?
Jak bardziej musi obrazić?
Jaką kolejną granicę musi przekroczyć?
Oczywiście ogromną rolę odgrywa internet, media społecznościowe, algorytmy i dostępność brutalnych treści.
Ale czy naprawdę możemy całą odpowiedzialność zrzucić na internet?
Przecież internet nie stworzył tych wzorców z niczego.
My — dorośli — pokazujemy młodym ludziom, co jest akceptowane‼️‼️‼️
Jeżeli tolerujemy hejt między sąsiadami, znajomymi czy przeciwnikami politycznymi, nie możemy być zdziwieni, że język pogardy przenosi się dalej.
Jeżeli akceptujemy go na salach obrad samorządów (zachęcam do obejrzenia kilku transmisji z posiedzenia Sesji Rady Miejskiej), w parlamencie, w mediach, na koncertach i w przestrzeni publicznej, tworzymy przekaz:
„Można tak mówić. Można tak traktować drugiego człowieka.”
A później dziwimy się, kiedy kolejne granice zostają przekroczone.
Możemy oczywiście szukać winnych w ustawach.
Możemy wskazywać prezydenta, który nie podpisał ustawy implementującej określone rozwiązania unijne dotyczące internetu i regulacji cyfrowych.
Możemy dyskutować o cenzurze, odpowiedzialności platform czy moderacji treści.
Ale trzeba mieć odwagę powiedzieć jedno:
ŻADNA USTAWA NIE ZASTĄPI KULTURY OSOBISTEJ‼️‼️‼️
Żadna regulacja nie nauczy młodego człowieka szacunku, jeśli codziennie pokazujemy mu, że pogardę można usprawiedliwić walką polityczną.
Żaden algorytm nie rozwiąże problemu, jeżeli społeczeństwo samo nagradza agresję zainteresowaniem.
I tutaj dochodzimy również do naszego lokalnego podwórka.
W naszej gminie i powiecie wielokrotnie mogliśmy obserwować język pełen obelg, inwektyw i wzajemnej niechęci.
Wystarczyło tylko, że wiosną 2024 roku mieszkańcy naszej gminy przy urnach wyborczych zdecydowali inaczej, niż oczekiwali niektórzy❗️ Ci którzy już dawno przestali dostrzegać oczekiwania mieszkańców❗️ Ci którzy byli pewni zwycięstwa❗️
I nagle demokratyczny wybór stawał się powodem do ataków.
Czy naprawdę tak ma wyglądać demokracja⁉️
Czy można nie szanować czyjegoś wyboru?
Oczywiście.
Można krytykować decyzje wyborców.
Można krytykować polityków.
Można prowadzić bardzo ostry spór.
Ale nie można odbierać drugiemu człowiekowi godności tylko dlatego, że zagłosował inaczej.
Nie musimy się zgadzać.
Nie musimy się lubić.
Nie musimy mieć tych samych poglądów.
ALE KAŻDEMU NALEŻY SIĘ SZACUNEK.
Szacunek dla jego poglądów.
Szacunek dla jego godności.
Szacunek dla jego zdrowia.
I przede wszystkim — szacunek dla jego życia.
Dlatego czas skończyć z przyzwoleniem na mowę nienawiści, wulgaryzmy, obelgi i publiczne poniżanie.
Nie dlatego, że chcemy kogokolwiek uciszać.
Wręcz przeciwnie.
WOLNO SIĘ SPORUĆ. WOLNO SIĘ NIE ZGADZAĆ. WOLNO KRYTYKOWAĆ.
Ale krytyka nie musi być pogardą.
Sprzeciw nie musi być wulgaryzmem.
Debata nie musi być hejtem.
A wolność słowa nie oznacza obowiązku znoszenia społecznego przyzwolenia na poniżanie innych.
Bo słowo również może być narzędziem przemocy.
Czasami jedno zdanie potrafi ciąć głębiej niż brzytwa.
Potrafi zranić mocniej niż cios.
Potrafi niszczyć człowieka przez miesiące i lata.
Dlatego nie bagatelizujmy słów tylko dlatego, że nie zostawiają siniaka.
Nie pozwalajmy, aby osoby, które budują swoją pozycję na hejcie, pogardzie i agresji, były przedstawiane jako bohaterowie tylko dlatego, że potrafią krzyczeć głośniej od innych.
I nie czekajmy, aż kolejna granica zostanie przekroczona.
BO PRZEMOC NIE ZACZYNA SIĘ OD NOŻA.
Czasami zaczyna się od słowa.
Od obelgi.
Od upokorzenia.
Od ośmiu gwiazdek, które miały być tylko symbolem politycznej walki, a przy okazji pomogły oswoić przestrzeń publiczną z przekazem, którego wcześniej wielu ludzi nie zaakceptowałoby wprost.
Dlatego dzisiaj potrzebujemy nie cenzury, ale odpowiedzialności.
Nie kneblowania poglądów, ale kultury debaty.
Nie zakazywania krytyki, ale odrzucenia pogardy jako metody komunikacji.
I przede wszystkim — jasnego komunikatu:
🛑 STOP HEJTOWI.
🛑 STOP NORMALIZOWANIU WULGARYZMÓW.
🛑 STOP PRZYZWOLENIU NA AGRESJĘ.
🤝 SZACUNEK DLA CZŁOWIEKA — NIEZALEŻNIE OD JEGO POGLĄDÓW.
Bo jeżeli sami nie postawimy granicy, ktoś kolejny postawi ją za nas.
A cena kolejnego przekroczenia tej granicy może być zdecydowanie wyższa niż kilka obraźliwych słów w internecie.
Nie pozwólmy, żeby stało się to normą. 🇵🇱
Choć wątpię że ci którzy tak chętnie zakładali t-shirty z ośmioma gwiazdkami dostrzegą w czym tkwi problem!
#StopHejtowi #StopAgresji #Szacunek #BezPrzemocy #MowaNienawiści #KulturaDebaty #WolnośćSłowa #Odpowiedzialność #Polska #Społeczeństwo #Młodzież #Bezpieczeństwo #NieDlaHejtu #NieDlaPrzemocy #SzanujmySię #DebataPubliczna #Edukacja #www
Gmina Milicz Wojciech Piskozub - Burmistrz Gminy Milicz Głos Milicza Kocham Milicz Gazeta Lokalna MILICZ Andrzej Nestoruk - Radny Rady Miejskiej w Miliczu Piotr Boliński Ireneusz Abrantowicz Radio Wrocław Andrzej Bucyk